Rozkład dnia. Choć życie we współczesnych miastach nie sprzyja punktualności, rodzice mają prawo żądać, by ich dzieci przestrzegały pór posiłków i wracały o wyznaczonej porze, a o spóźnieniu uprzedzały telefonicznie. Ustalmy z nimi, że powiadomią nas także, jeżeli zechcą zaprosić na obiad lub kolację kolegę. Do tego zobowiązują elementarne zasady grzeczności wobec matki. Dziecko musi wyrobić sobie poczucie czasu. Zyska je, uczestnicząc we wspólnym życiu rodziny.
Rozmowa. Zaczyna się od porannego powitania. Słowa takie, jak „dzień dobry”, „dziękuję”, „przepraszam” należą do podstawowego zasobu domowego języka. Uczymy się ich od najmłodszych lat. Dziecko powinno mówić poprawnie, wyraźnie, nie mówić jedząc lub żując gumę. Nie wolno mu przerywać rozmowy starszych, ale dorośli muszą pozwolić mu dojść do głosu i dać czas na dobranie właściwych słów. Przecież właśnie w domu ma najlepsze warunki, by nauczyć się swobodnie wypowiadać, w domu nie boi się narazić na śmieszność. Rodzice i najbliżsi pomogą mu formułować myśli, bogacić słownictwo, uczestniczyć w ogólnej rozmowie. Szczególnie sprzyjający rozmowom między rodzicami a dziećmi jest czas wieczornego posiłku.
Szacunek. Dziecko musi wcześnie pojąć istotę stosunków łączących je z dorosłymi i innymi dziećmi, nauczyć się szacunku i zachowania dystansu. We właściwym czasie przyswaja sobie słowa takie, jak „pan” i „pani” i używa ich, zwracając się do osób obcych, do przyjaciół rodziców. Mówi „dzień dobry panu (pani)”, a nie „cześć”. Nie używa wulgaryzmów (nie używa ich w każdym razie przy dorosłych).
Miarą dobrego wychowania jest szacunek wobec osób starszych. Dziecko uczy się kłaniać na ulicy nauczycielom i znajomym rodziców. Należy przyzwyczajać je do wysyłania lub dawania rysunków, a potem do pisania listów, w których dziękuje za prezent, kart z życzeniami lub po prostu listów z wakacji do rodziców i dziadków, którzy czekają przecież na nowiny. Lepiej wysłać list pełen błędów ortograficznych niż nie wysłać go wcale.
Niektórzy rodzice chcą, by chłopcy już w najmłodszym wieku nauczyli się całować kobiety w rękę. Muszą jednak pamiętać, że wymaga to wiele taktu i wyczucia, bo dziecko, które małpuje dorosłych, traci cały swój wdzięk. Małe dziewczynki przyzwyczajajmy do zachowań naturalnych i prostych – lekkie skinienie głową, uśmiech, szczery uścisk dziecięcej ręki robią korzystniejsze wrażenie niż zmanierowanie.
Przyjaciele. Odgrywają w życiu dziecka niezwykle ważną rolę. Dziecko, które przyprowadza do domu szkolnego kolegę, musi nauczyć się przedstawiać go rodzicom, podając imię i nazwisko. Kolega może również przedstawić się sam, mówiąc po prostu „Jacek Kowalski”.
Przyjaciołom dzieci można okazywać gościnność, pod warunkiem, że przestrzegać będą pewnych reguł. Takie wizyty nie powinny kończyć się spustoszeniem lodówki, dobrze wychowana młodzież nie pali papierosów państwa domu (nawet całkiem „dorosła” nie może pozwolić sobie na wyczerpanie wszelkich zapasów), nie przedłuża odwiedzin, lekceważąc rozkład dnia rodziny, nie niszczy sprzętów, mebli, rzeczy osobistych, powinna natomiast choć przez chwilę porozmawiać z dorosłymi. Zaproszony na wakacje przez rodzinę przyjaciela młody człowiek nie przybywa z pustymi rękami. Najdrobniejszy nawet upominek dowodzi jego uprzejmości. Powinien też pomagać w pracach domowych, słać łóżko i podziękować za gościnę.
Dziewczyna i chłopak. Pierwsze miłości często stawiają rodziców w kłopotliwej sytuacji. Ich postawa zależna jest od wieku i przekonań. Lepiej zachować powściągliwość, niż okazywać przesadną przychylność lub, przeciwnie, wrogość. Powściągliwość nie oznacza braku życzliwości, zdaniem wielu osób ułatwia natomiast kontakty obecne i – ewentualnie – przyszłe. Pożądana wydaje się także dyskrecja, a bez względu na poglądy i mody nie wolno stawiać innych – dziadków i dalszej rodziny – w sytuacji, która godzi w ich zasady moralne i obyczaje. Lepiej zresztą otwarcie pomówić z młodym człowiekiem o całej sprawie, wyjaśnić przyczyny ewentualnej niechęci do przyjaciela czy przyjaciółki niż ostentacyjnie go (ją) ignorować. Większość młodych ludzi doskonale zdaje sobie sprawę, że rodzice nie zgodzą się, by przyjaciel lub przyjaciółka zamieszkali na jakiś czas pod ich dachem. W dzisiejszych czasach częściej zaprasza się natomiast ukochanego lub ukochaną swego dziecka na rodzinne wakacje. Naturalnie rodzice nie muszą godzić się, by dwoje młodych ludzi zajmowało wspólny pokój, zwłaszcza jeśli przebywają z nami osoby starsze (dziadkowie) i małe dzieci. Każda postawa rodziców zyska akceptację, jeżeli zostanie jasno określona. Przyjaciela (lub przyjaciółkę) należy przedstawić rodzicom i oczekiwać, by z własnej inicjatywy zaprosili go (ją) na wakacje, nie usiłując narzucić im niepożądanego gościa.